Rok stabilizacji po latach chaosu
Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) sprzedaż nowych samochodów ciężarowych w Unii Europejskiej spadła o 9% w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. w porównaniu z analogicznym okresem 2024 r. Łącznie zarejestrowano 205 713 pojazdów. To kontynuacja trendu spadkowego, który rozpoczął się jeszcze rok wcześniej. Po okresie pandemii, problemów z łańcuchami dostaw i gwałtownych wzrostów cen rynek wszedł w fazę korekty. Jak wskazuje Vytenis Norušis, dyrektor generalny ClassTrucks, rok 2025 był pierwszym od dawna okresem względnej stabilności, w którym zarówno kupujący, jak i sprzedający mogli planować działania bez presji czasu i dostępności. Jednocześnie, według wyceny IMARC Group, europejski rynek używanych samochodów ciężarowych był w 2024 r. wart około 6,785 mld euro. Popyt napędzany jest m.in. presją kosztową w transporcie oraz koniecznością modernizacji floty w związku z regulacjami emisyjnymi.Inne kryteria zakupowe niż jeszcze kilka lat temu
Najbardziej widoczna zmiana dotyczy nie samych wolumenów, lecz sposobu podejmowania decyzji zakupowych. Pośpieszne zakupy z lat 2021–2023 ustępują miejsca bardziej przemyślanemu zarządzaniu flotą. Coraz większe znaczenie mają dziś takie elementy jak pełna historia serwisowa, rzeczywisty stan techniczny, dane dotyczące zużycia paliwa oraz przewidywalność kosztów eksploatacji. Cena nadal pozostaje istotnym czynnikiem, jednak coraz częściej analizowana jest w kontekście całkowitego kosztu użytkowania (TCO), a nie jako jedyne kryterium.Zmieniają się również oczekiwania dotyczące przygotowania pojazdów do sprzedaży. Część nabywców rezygnuje z kosztownego przywracania ciężarówek do niemal fabrycznego wyglądu, uznając, że intensywna eksploatacja i tak szybko pozostawi na nich ślady użytkowania. W praktyce oznacza to większą akceptację dla rozwiązań funkcjonalnych, a nie stricte estetycznych.
Trzy drogi do odnowy floty
W obecnych realiach europejscy przewoźnicy mają kilka podstawowych ścieżek zakupu pojazdów. Nowe ciężarówki pozostają rozwiązaniem premium. Po normalizacji terminów dostaw są dziś bardziej dostępne niż w okresie kryzysu podażowego, jednak ich ceny uwzględniają wysokie koszty badań i rozwoju. Producenci inwestowali w poprawę efektywności napędów oraz redukcję emisji CO₂, a koszty tych działań w naturalny sposób zostały przeniesione na nabywców.Alternatywą są pojazdy używane oferowane w ramach programów producentów (OEM). Certyfikacja oraz możliwość wykupienia rozszerzonej gwarancji zwiększają bezpieczeństwo zakupu, jednak dostępność takich pojazdów bywa ograniczona. Źródłem podaży są najczęściej rozliczenia flotowe lub upadłości firm, co utrudnia zakup większych partii pojazdów o jednolitej specyfikacji.
Trzecią grupę stanowią niezależni sprzedawcy i pośrednicy. To kanał bardzo zróżnicowany- od małych dealerów po duże platformy handlowe. Może on oferować atrakcyjne ceny, ale zwykle wymaga od kupującego samodzielnej weryfikacji stanu technicznego i historii serwisowej, a często także kompletowania floty z wielu źródeł. Przy większych potrzebach flotowych oznacza to dodatkowy czas i ryzyko.
Na tym tle funkcjonują wyspecjalizowani dostawcy kilkuletnich ciężarówek używanych, działający w oparciu o przewidywalne wycofania pojazdów z dużych flot. W przypadku ClassTrucks źródłem podaży jest m.in. flota Girteka Group, co - jak deklaruje firma- pozwala na wcześniejsze planowanie dostępności określonych modeli i konfiguracji. To przykład modelu, w którym kluczową rolę odgrywa przewidywalność, a nie doraźna dostępność.
Materiał zewnętrzny – komentarz rynkowy ClassTrucks
