Czy zapowiadane zmiany, które rozszerzą kompetencje PIP będą miały wpływ na kontrole firm transportowych?
Najważniejszym aspektem są nowe kompetencje związane ze zmianą umów zlecenie lub B2B na umowy o pracę. Jeżeli takie umowy mają miejsce, a kontrola PIP wykaże, że są to tylko działania pozorne i tak naprawdę charakter pracy kierowcy jest zgodny z umową o pracę, to taka umowa może zostać zmieniona "do tyłu”. I tu mamy naprawdę spory problem. Zaległe składki ZUS, firma będzie musiała zapłacić zaległe składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne wraz z odsetkami za zwłokę za cały okres trwania fikcyjnego samozatrudnienia. Reklasyfikacja oznacza także konieczność wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy - do 3 lat wstecz oraz uregulowania zaległych dodatków za nadgodziny lub pracę w nocy. Oczywiście dzisiaj ciężko wyrokować, o ile PIP będzie mógł się cofnąć w naliczaniu zaległego okresu. Będzie to pewnie zależało od konkretnej sytuacji, natomiast sam fakt zmiany umowy obowiązującej na umowę o pracę jest bezapelacyjny. Bardzo trudno będzie w takiej branży jak transport obronić tezę, że kierowca jest podwykonawcą, który sam ustala, kiedy i gdzie jedzie.Dlaczego kontrole PIP mogą być niebezpieczne dla firm w naszej branży? Co tak naprawdę kontroluje PIP?
Narażamy się na spore kary, nawet do 60 000 zł. Musimy pamiętać o tym, że trzeba wypłacić także zaległe składniki wynagrodzenia, czyli wszystko to, co jest związane z umową o pracę. Branża transportowa jest miejscem, w którym takie umowy są bardzo częste. Dlatego warto już dzisiaj zastanowić się czy nie zmienić tych umów w naszej firmie transportowej, póki nie będzie za późno. A konsekwencje dla pracownika, zatrudnionego na umowę, w ramach B2B, będą także bardzo duże. Urząd Skarbowy w takiej sytuacji dokona zmiany źródła przychodu na stosunek pracy. Przychód zostanie opodatkowany według skali podatkowej - 12% i 32%, co przy wysokich zarobkach oznacza ogromną dopłatę podatku. Dodatkowo wszystkie faktury wystawione przez "fikcyjnego" przedsiębiorcę mogą zostać uznane za puste. Kontrahent straci prawo do odliczenia podatku VAT od zakupów firmowych związanych z tą umową. A osoba będąca na JDG, co jest nadal najpopularniejszą formą prowadzenia działalności w transporcie, musi skorygować deklaracje i zwrócić nienależnie pobrane ulgi, takie jak "Ulga na start" czy "Mały ZUS", jeśli zostały zastosowane niezgodnie z prawem.Branża transportowa i logistyczna została wskazana jako jedna z najbardziej narażonych na reklasyfikację. Z czego to wynika – czy model B2B w transporcie rzeczywiście częściej maskuje stały stosunek pracy?
Nie tylko B2B, ale również umowy zlecenie. Ukrywane są w nich umowy o pracę. Pracownicy, bo tak ich trzeba nazwać, wykonują swoje obowiązki polegające na wykonywaniu transportu krajowego lub międzynarodowego, ale niesamodzielnie. Tacy kierowcy są w pełni uzależnieni od wytycznych kontrahenta, tego, kiedy rozpoczynają pracę, gdzie jadą z ładunkiem itd. Tak naprawdę ich praca różni się tylko dwoma czynnikami: urlopami i chorobowym, które nie występują, kiedy współpraca opiera się na umowach cywilnoprawnych.Do tego tematu będziemy wracać i pokazywać co czeka naszą branżę. To już pewne. Od 8 lipca tego roku weszły w życie rewolucyjne przepisy, które dają Państwowej Inspekcji Pracy potężną, niespotykaną dotąd władzę. Inspektorzy zyskają uprawnienia zbliżone do skarbówki i ZUS-u. Najmocniej oberwie branża transportowa, dla której nowe prawo oznacza prawdziwe trzęsienie ziemi. Na horyzoncie widać jednak inne zagrożenie. – Jeśli powtórzy się scenariusz z ZUS-u, zginiemy w gąszczu absurdów – słyszymy od przewoźników.

