Takie zmiany nie mogą być wprowadzane w sposób nieprzygotowany, a niestety ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy w opinii przedsiębiorców nie jest gotowa. Budzi niepewność, bo jest wiele zapisów, których konsekwencje będą poważne np. rygor natychmiastowej wykonalności. Co jeżeli sąd przyzna rację przedsiębiorcy, a nie inspektorowi i decyzja zostanie cofnięta? Jej konsekwencji cofnąć się już nie da. Uważamy, że ta ustawa powinna być poddana konsultacjom społecznym, a do tego momentu należy pracować nad jej zapisami mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Emocje wywoływane przez projekt nowelizacji ustawy regulującej uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy dotykają zarówno przedsiębiorców, jak i prawników. Ci pierwsi obawiają się zwłaszcza konsekwencji finansowych decyzji inspektora PIP o ile bowiem w zakresie prawa pracy decyzja ta ma działać wyłącznie na przyszłość, pozostają jeszcze kwestie obowiązków podatkowych i składkowych. W przypadku konsekwencji dla przedsiębiorców będą one odczuwalne, nawet gdy dojdzie do cofnięcia decyzji inspektora pracy przez organ nadzorujący lub sąd.
Nawet jeśli przedsiębiorca ostatecznie wygra w Sądzie Pracy i doprowadzi do uchylenia decyzji inspektora PIP, może się okazać, że wygrana w sprawie nie ma już żadnego znaczenia – ponieważ nastąpi ono z dużym prawdopodobieństwem po kilku latach procesu, a przez ten czas przedsiębiorca będzie musiał ponosić wszelkie skutki decyzji, w tym w szczególności finansowe. Obawy są tym większe, jeśli dany przedsiębiorca współpracuje na podstawie analogicznych umów z wieloma osobami – w takich sytuacjach może dojść do „efektu domina”, który spowoduje z dnia na dzień lawinowy wzrost kosztów działalności danej firmy mówi mecenas Marek Jarosiewicz, partner w kancelarii Wódkiewicz Sosnowski Jarosiewicz.
Inną kwestią budzącą emocje we wszystkich środowiskach jest ustalenie podmiotu, który będzie wobec przedsiębiorcy ponosił odpowiedzialność, w przypadku gdyby jednak, na skutek odwołania od decyzji, Sąd przyznał rację właśnie przedsiębiorcy. W grę mogą wchodzić ogromne sumy, płacone do czasu zakończenia sądowej batalii choćby do ZUS, czy też do rąk zleceniobiorcy/pracownika – np. z tytułu nadgodzin, pracy w porze nocnej, itp., nie wspominając tu już o kwestiach takich jak np. płatne urlopy wypoczynkowe, zwolnienia od pracy z powodu choroby i inne pracownicze uprawnienia, które nie przysługiwałyby na podstawie umowy cywilnoprawnej dodaje mecenas Marek Jarosiewicz.
Prawnicy zwracają uwagę także na kwestie organizacyjne wynikające z tego, że obowiązujące przepisy często uzależniają określone obowiązki pracodawcy od ilości osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, może to dotyczyć np. obowiązku stworzenia regulaminu pracy, wynagradzania itp.
Zauważam, że rynek pracy przyjmuje pozycję wyczekującą, przynajmniej do czasu wyklarowania się ostatecznego kształtu projektu, ale mocno goni nas czas, co przedsiębiorcy uważają za zagrożenie. Ustawa ma wejść w życie od 2026 roku. Kiedy odbędą się pierwsze kontrole? Jakie branże powinny obawiać się najbardziej? Jakie będą konsekwencje tych zmian dla przedsiębiorców i pracowników? Jak bardzo zmiana ustawy o PIP wpłynie na elastyczność rynku pracy? – mamy tutaj nadal więcej pytań niż odpowiedzi, co uznajemy za niepokojące i konieczne do wyjaśnienia przed tym, jak taka rewolucyjna zmiana wejdzie w życie komentuje prezes Hanna Mojsiuk.
Źródło: Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie