Mamy problem, że z jednej strony Rząd chce zwracać pieniądze za wymianę tachografów z Krajowego Planu Odbudowy. Limit został ustanowiony na 10 tachografów na firmę w pierwszym etapie postępowania. To jest poziom za niski względem oczekiwań przewoźników drogowych zwłaszcza tych największych. W projekcie umowy z ARiMR-em administrującym wykonanie wypłat znalazł się okres korzystania z dofinansowanego pojazdu, czyli 36 miesięcy od momentu zamontowania tachografu ostrzega Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Dlaczego jest to problem dla przewoźników drogowych?
Od dwóch lat sprzedaż samochodów ciężarowych w Polsce jest na bardzo niskim poziomie, przewoźnicy praktycznie wstrzymali inwestycje w wymianę floty. Oznacza to, że posiadają starszy tabor i planują niezbędną wymianę aut. Wymiana tachografu z programu KPO może fizycznie zatrzymać ją na trzy lata ze względu na brak możliwości sprzedaży auta z wymienionym i zrefundowanym tachografem. Jedynie dla relatywnie nowych aut taka refundacja ma sens. Jeśli mamy auto kilkuletnie i planowaliśmy wymianę pojazdu w ciągu 1-2 lat to refundacja wymiany tachografu z KPO może być pułapką . Takich sytuacji jest sporo. Otrzymujemy sygnały, że przedsiębiorcy chcą rezygnować z tego wsparcia, bo czują, że będzie ono dla nich blokadą. Z naszego punktu widzenia trzyletnie obwarowanie wymiany tachografu jest zbyt restrykcyjne i liczymy na jego zmianę. Tym bardziej, że mamy do czynienia dofinansowaniem na poziomie kilku tysięcy do pojazdu wartego kilkadziesiąt tysięcy złotych przyznaje prezes Dariusz Matulewicz.Na ten moment do wymiany tachografów zgłoszono już ponad 50 tysięcy pojazdów. Nie wiadomo jednak ostatecznie ilu przewoźników drogowych realnie zdecyduje się na wymianę. Wszystko zależy od ostatecznej wersji zaproponowanej umowy.
Źródło: Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie
